Delikatnie przejechałam opuszkami palców po czarnym, jedwabistym materiale. Świetnie kontrastował z moją bladą cerą i kasztanowymi włosami. Był idealny, taki jak sobie wymarzyłam w najskrytszych snach. Mój opiekun - Daniel - i jednocześnie chłopak, obserwował uważnie moją reakcję.
- Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz? - spytał.
- Przecież wiesz, że o niczym innym nie marzę. - uśmiechnęłam się.
Daniel odwzajemnił mój uśmiech i postanowił dać mi trochę prywatności, żebym mogła przymierzyć kostium. Delikatnie zsunęłam z siebie dres i założyłam czarny kombinezon. Strój był niesamowity. Cienki i ciepły, miękki jak bawełna, a jednocześnie śliski, jak skórzana kurtka. Przejrzałam się w lustrze.
- Daniel, jak myślisz? Jak wyglądam? - spytałam nieco głośniej, żeby mógł usłyszeć, był na korytarzu.
Po chwili objął mnie od tyłu, w talii i pocałował w policzek. To chyba miało oznaczać, że wyglądam ładnie. Trochę mnie żenowało to, że mój chłopak był taki małomówny i tajemniczy, a równocześnie chętny na bijatyki, zwłaszcza gdy był o mnie zazdrosny. Jego zazdrość potrafiła osiągnąć stopień czerwoności, było to tragiczne, potrafił nie odzywać się do mnie z byle przytulenia się z kuzynem.
- Chyba pora na twój pierwszy patrol. - wyszeptał mi do ucha, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
- Uważasz, że jestem gotowa na samotne obejście dzielnicy? - spytałam.
- Co? Lauro, dopiero zaczęłaś, nawet nie wiesz jak się zachować, myślałem raczej, że to ja będę ci towarzyszyć w pierwszym patrolu. - odburknął i wyszedł.
Westchnęłam. Nadopiekuńczy też był. Traktował mnie jak dziecko, a czasem nawet gorzej. Ale ja wiedziałam, że jestem gotowa, żeby sama pójść na ten patrol. Żeby wreszcie... Zostać Łowcą wampirów.
***
Stałam przed lustrem w swoim pokoju. Nie wierzyłam, że ten moment wreszcie nastąpił. Kombinezon otulał moje podekscytowane ciało, a włosy swobodnie opadały mi na ramiona. Byłam roztrzęsiona, jednocześnie się bałam i tak bardzo chciałam już wyruszyć. Postawiłam na swoje i na patrol przygotowywałam się sama. Ojciec sprawiał kłopoty, ale obiecałam, że pójdę przestrzegając jego zasady. Otrzymałam SMS-a od Daniela: ,,Ta noc zapowiada się beznadziejnie. Pogoda będzie nieznośna. Może jednak jutro pójdziemy wspólnie patrolować?". Zostawiłam wiadomość bez odpowiedzi, nie miałam zamiaru odpisywać na jego bezczelność. Ta pogoda to pewnie wymówka. Pewnie uważał, że nie dam sobie rady... A przecież mówił mi na naszych ćwiczeniach, że będę świetną Łowczynią i pokonam nie jednego wampira... W oku zakręciła mi się łza, ale otarłam ją rękawem. Nie mogłam sobie pozwolić na bezsilność. Zwłaszcza teraz. ,,Będę silna", pomyślałam. Zapakowałam do swojego plecaka termos z kawą, broń i krótkofalówkę. Miałam zakaz wychodzenia z samochodu, krótkofalówka miała być na wezwanie pomocy na wypadek, gdyby coś mnie zaniepokoiło, a broń miałam użyć tylko i wyłącznie w ostateczności. Żadnej wiary we mnie. Szkoda, że posiadałam wsparcie tylko od siebie samej.
***
Na parkingu w Sunsly - najbezpieczniejszej dzielnicy w naszym mieście, stałam od godziny. Siedziałam w samochodzie i popijając kawę, bawiłam się na telefonie. Po chwili owiał mnie mróz i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami w samochodzie. Ktoś... Był... Na... Tylnych... Siedzeniach..
- Dobry wieczór, skarbie. - usłyszałam męski głos.
_________________________
Tak, więc o to powstał Rozdział Pierwszy, mam nadzieję, że się wam podoba :) Starałam się pisać bardziej jak doświadczony autor, więc myślę, że całkiem mi to wyszło :D Piszcie czy wam się podoba i czy mam pisać dalej! PS: Przepraszam, że Rozdział jest taki krótki, postaram się, aby następny był dłuższy.
A tutaj mamy Laurę w swoim kostiumie ;)

mega <3
OdpowiedzUsuńW końcu 1 rozdział! Yeah!
OdpowiedzUsuńZapraszam cię na 2 część imagina z Harry'm http://imaginy-1kierunkowe.blogspot.com/
Dzięki za informację <3 Już zabieram się do czytania :)
Usuń