Od dłuższego czasu chodziłam z głową w chmurach, nie marnując czasu na inne rzeczy. Daniel milczał, ale mnie to prawie nie obchodziło. Prawie, bo Mary cały czas koło niego się kręciła, irytowały mnie znaczące spojrzenia wszystkich, ale ja byłam w innym świecie. Zastanawiało mnie kto podarował mi ten naszyjnik... Byłam w Akademii Łowców na lekcji Znastwa Wampiryzmu I stopnia. Tak, byłam początkująca... Beznamiętnie wpatrywałam się w tablicę, nie pojmując notatek, które zostały napisane przez Panią Anderson. Tak właściwie jedyna z klasy zostałam mianowana już na Łowczynię. Przez tą myśl, rozparła mnie duma.
- Czy pani Summer zechciałaby z nami podzielić się swoją wiedzą o wampirach? - zapytała mnie nauczycielka.
- Uhm... Mam wybór? - spanikowałam.
- Nie, to było pytanie grzecznościowe. - odparła, a w tym samym czasie zadzwonił dzwonek.
,,Uff", odetchnęłam z ulgą.
- Masz szczęście. - prychnęła nauczycielka pakując swoje szpargały.
- Czy pani Summer zechciałaby z nami podzielić się swoją wiedzą o wampirach? - zapytała mnie nauczycielka.
- Uhm... Mam wybór? - spanikowałam.
- Nie, to było pytanie grzecznościowe. - odparła, a w tym samym czasie zadzwonił dzwonek.
,,Uff", odetchnęłam z ulgą.
- Masz szczęście. - prychnęła nauczycielka pakując swoje szpargały.
***
- Hej. - usłyszałam głos zza pleców.
- Daniel? - odwróciłam się zszokowana.
Za mną stał mój chłopak. Czyżby mu przeszło? W dłoni niepewnie ściskał różyczkę, wszystkie spojrzenia przeniosły się na nas. Chłopak posłał mi uśmiech, rozbroiło mnie to. Cóż, jeśli chodzi o Daniela, nie jestem zbyt pamiętliwa w urazach.
- Wybaczysz mi? Zachowałem się jak głupek. - spojrzał na mnie miną zbitego psa.
- Wybaczę. - starałam się, aby mój głos brzmiał obojętnie.
Daniel bez słowa wręczył mi różę i objął delikatnie, a ja niewidocznie wtuliłam się w niego. Jego zapach działał na mnie kojąco, rozwiewał wszystkie moje obawy, nawet zapomniałam o czym przed kilkoma minutami myślałam...
- Ile jeszcze ci zostało lekcji? - spytał, gdy już przestaliśmy się przytulać.
Spletliśmy razem swoje dłonie i jak zwykle zaczęliśmy się przechadzać po korytarzu. Daniel był ode mnie starszy o dwa lata, dlatego nie znał dokładnie mojego planu lekcji.
- Jeszcze jedna i kończę, a tobie? - powiedziałam.
- Ja jeszcze mam trening, więc muszę lecieć, napiszę do ciebie później, pa. - pocałował mnie delikatnie w policzek i się ulotnił.
- Hej. - usłyszałam głos zza pleców.
- Daniel? - odwróciłam się zszokowana.
Za mną stał mój chłopak. Czyżby mu przeszło? W dłoni niepewnie ściskał różyczkę, wszystkie spojrzenia przeniosły się na nas. Chłopak posłał mi uśmiech, rozbroiło mnie to. Cóż, jeśli chodzi o Daniela, nie jestem zbyt pamiętliwa w urazach.
- Wybaczysz mi? Zachowałem się jak głupek. - spojrzał na mnie miną zbitego psa.
- Wybaczę. - starałam się, aby mój głos brzmiał obojętnie.
Daniel bez słowa wręczył mi różę i objął delikatnie, a ja niewidocznie wtuliłam się w niego. Jego zapach działał na mnie kojąco, rozwiewał wszystkie moje obawy, nawet zapomniałam o czym przed kilkoma minutami myślałam...
- Ile jeszcze ci zostało lekcji? - spytał, gdy już przestaliśmy się przytulać.
Spletliśmy razem swoje dłonie i jak zwykle zaczęliśmy się przechadzać po korytarzu. Daniel był ode mnie starszy o dwa lata, dlatego nie znał dokładnie mojego planu lekcji.
- Jeszcze jedna i kończę, a tobie? - powiedziałam.
- Ja jeszcze mam trening, więc muszę lecieć, napiszę do ciebie później, pa. - pocałował mnie delikatnie w policzek i się ulotnił.
***
Wieczorem przyszedł SMS od Daniela: ,,Będę zaraz". Po dosłownie sekundzie, gdy odłożyłam telefon, rozległo się pukanie do okna mojego pokoju. Zanim otworzyłam, mój chłopak już zdążył bezczelnie wtargnąć.
- Po co pukasz? - spytałam z uśmiechem.
- Grzecznościowo. - odpowiedział i również posłał mi uśmiech.
- Tak poza tym mam dla ciebie prezent... - Oparł się ramieniem o ścianę.
- O, a to jaki znów prezent? - usiadłam na łóżko.
Kazał mi zamknąć oczy, tak też zrobiłam. Po chwili poczułam jak na moim nadgarstku pojawia się coś zimnego. Czyżby bransoletka? Poczułam jeszcze wargi Daniela na dłoni i otworzyłam oczy. Jak myślałam, mój nadgarstek został otoczony przez srebrną bransoletkę na, której wisiała zawieszka - drewniany wilczek. Był dokładnie takiego samego koloru, jak mój chłopak po przemianie.

- Sam wyrzeźbiłem. - odparł z dumą.
- Właśnie widzę. - uśmiechnęłam się, obracając w palcach wilka.
- Tak poza tym... Chciałem ci coś powiedzieć. - zaczął przechadzać się po pokoju.
- Co takiego? - spytałam zaciekawiona.
- Bo widzisz... Muszę wyjechać. - powiedział.
Z mojej twarzy spełzł uśmiech. Czy ja się przesłyszałam? Mój chłopak gdzieś wyjeżdża i zostawia mnie samą? Kiedy? Jak to? Gdzie? Na usta cisnęły mi się pytania, ale Daniel zamierzał kontynuować.
- Mam szansę na lepszą Akademię... W której nie będę odmieńcem. Zamieszkam tam w internacie, ale będę Cię odwiedzał. Wyjazd już za tydzień... To na Alasce. - mówił jakby znał moje pytania.
Patrzyłam na niego sparaliżowana. Miałam tylko tydzień, a potem miał wyjechać na inny kontynent ze względu na lepszą Akademią, bo nie będzie odmieńcem?! Jakim odmieńcem?! A pomyślał o mnie?!
- Co ty za brednie gadasz?! - wrzasnęłam.
- To Akademia dla Łowców-Wilkołaków, tam będę sobą. - wyjaśnił.
- A tutaj każdy na ciebie źle łypa okiem, tak?! Wziąłeś pod wzgląd nasz związek?! - krzyczałam.
- Wziąłem, i wiesz co? To świetna próba dla związku, jeśli przetrwa - ma sens... - odpowiedział mi.
Wzięłam głęboki wdech. Oszalał. Mój chłopak oszalał.
- To żart, prawda? Powiedz, że to żart... - patrzyłam na niego błagalnie.
- Niestety. Musisz to przemyśleć, zrozumiesz. Teraz ja już idę, pa. - powiedział i wyszedł przez okno.
Straciłam ochotę na wszystko, ten dzień stracił kolorową barwę. "Musisz to wszystko przemyśleć, zrozumiesz". Jasne, oczywiście. A gdybym ja miała tak wyjechać, opierałby się jak małe dziecko! Zwinęłam się w kłębek na łóżku. Czułam się koszmarnie; mój chłopak miał wyjechać, zostawia mnie bez jakiejkolwiek opieki, bez nikogo. Nie miałam przyjaciółki, niestety... Daniel pewnie zaproponuje mi towarzystwo Mary, ale już wolę samotność. Mój chłopak nie rozumie, że ucierpię? Jest październik. Za dwa miesiące będą Święta, pewnie będzie... Mamy tydzień. Jeden tydzień na to, żeby pospędzać ze sobą czas zanim rozstaniemy się na dwa miesiące? On chyba żartuje. Już wolę, żeby nie odzywał się dwa miesiące. Nie, nie zgadzam się, ja zwariuję, oszaleję z tęsknoty! Po policzku spłynęła mi samotna łza. Chciałabym, żeby tu był i mnie przytulił, ale on woli, żebym sobie to przemyślała. Powinniśmy teraz być ze sobą każdą minutę, a on chce, żebym nad czymś myślała i tym bardziej się pogrążała! Z każdą myślą byłam bardziej zmęczona tym wszystkim i po dłuższej chwili zapadłam w sen.
Wieczorem przyszedł SMS od Daniela: ,,Będę zaraz". Po dosłownie sekundzie, gdy odłożyłam telefon, rozległo się pukanie do okna mojego pokoju. Zanim otworzyłam, mój chłopak już zdążył bezczelnie wtargnąć.
- Po co pukasz? - spytałam z uśmiechem.
- Grzecznościowo. - odpowiedział i również posłał mi uśmiech.
- Tak poza tym mam dla ciebie prezent... - Oparł się ramieniem o ścianę.
- O, a to jaki znów prezent? - usiadłam na łóżko.
Kazał mi zamknąć oczy, tak też zrobiłam. Po chwili poczułam jak na moim nadgarstku pojawia się coś zimnego. Czyżby bransoletka? Poczułam jeszcze wargi Daniela na dłoni i otworzyłam oczy. Jak myślałam, mój nadgarstek został otoczony przez srebrną bransoletkę na, której wisiała zawieszka - drewniany wilczek. Był dokładnie takiego samego koloru, jak mój chłopak po przemianie.

- Sam wyrzeźbiłem. - odparł z dumą.
- Właśnie widzę. - uśmiechnęłam się, obracając w palcach wilka.
- Tak poza tym... Chciałem ci coś powiedzieć. - zaczął przechadzać się po pokoju.
- Co takiego? - spytałam zaciekawiona.
- Bo widzisz... Muszę wyjechać. - powiedział.
Z mojej twarzy spełzł uśmiech. Czy ja się przesłyszałam? Mój chłopak gdzieś wyjeżdża i zostawia mnie samą? Kiedy? Jak to? Gdzie? Na usta cisnęły mi się pytania, ale Daniel zamierzał kontynuować.
- Mam szansę na lepszą Akademię... W której nie będę odmieńcem. Zamieszkam tam w internacie, ale będę Cię odwiedzał. Wyjazd już za tydzień... To na Alasce. - mówił jakby znał moje pytania.
Patrzyłam na niego sparaliżowana. Miałam tylko tydzień, a potem miał wyjechać na inny kontynent ze względu na lepszą Akademią, bo nie będzie odmieńcem?! Jakim odmieńcem?! A pomyślał o mnie?!
- Co ty za brednie gadasz?! - wrzasnęłam.
- To Akademia dla Łowców-Wilkołaków, tam będę sobą. - wyjaśnił.
- A tutaj każdy na ciebie źle łypa okiem, tak?! Wziąłeś pod wzgląd nasz związek?! - krzyczałam.
- Wziąłem, i wiesz co? To świetna próba dla związku, jeśli przetrwa - ma sens... - odpowiedział mi.
Wzięłam głęboki wdech. Oszalał. Mój chłopak oszalał.
- To żart, prawda? Powiedz, że to żart... - patrzyłam na niego błagalnie.
- Niestety. Musisz to przemyśleć, zrozumiesz. Teraz ja już idę, pa. - powiedział i wyszedł przez okno.
Straciłam ochotę na wszystko, ten dzień stracił kolorową barwę. "Musisz to wszystko przemyśleć, zrozumiesz". Jasne, oczywiście. A gdybym ja miała tak wyjechać, opierałby się jak małe dziecko! Zwinęłam się w kłębek na łóżku. Czułam się koszmarnie; mój chłopak miał wyjechać, zostawia mnie bez jakiejkolwiek opieki, bez nikogo. Nie miałam przyjaciółki, niestety... Daniel pewnie zaproponuje mi towarzystwo Mary, ale już wolę samotność. Mój chłopak nie rozumie, że ucierpię? Jest październik. Za dwa miesiące będą Święta, pewnie będzie... Mamy tydzień. Jeden tydzień na to, żeby pospędzać ze sobą czas zanim rozstaniemy się na dwa miesiące? On chyba żartuje. Już wolę, żeby nie odzywał się dwa miesiące. Nie, nie zgadzam się, ja zwariuję, oszaleję z tęsknoty! Po policzku spłynęła mi samotna łza. Chciałabym, żeby tu był i mnie przytulił, ale on woli, żebym sobie to przemyślała. Powinniśmy teraz być ze sobą każdą minutę, a on chce, żebym nad czymś myślała i tym bardziej się pogrążała! Z każdą myślą byłam bardziej zmęczona tym wszystkim i po dłuższej chwili zapadłam w sen.
__________________________________________
Tak, wiem. Wiem, że to jest nudny i krótki i beznadziejny rozdział, ale nie miałam weny, a dodać coś trzeba było. Nie obrażajcie się na mnie, to nie zależy ode mnie, czy mam natchnienie, czy nie, ale postaram się to zmienić i poszukać motywacji, mam nadzieję, że następny wyjdzie mi lepiej, pozdrawiam! ;*
Swietny jak zawsze <3
OdpowiedzUsuńLOVE IT ^^ *.*
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNudny?! On jest bąbowy <3
OdpowiedzUsuń