poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział Czwarty

Otworzyłam oczy, wybudzając się ze snu. Pokój już był spowity czernią. W mroku wyróżniały się jedynie ciemniejsze od pozostałości, zarysy mebli. Oraz świecące, intensywnie wpatrujące się we mnie oczy... Światło tęczówek emanowało czerwienią, rozświetlając ponurą czerń pokoju. Zadrżałam. Pozostałam w milczeniu, choć w mojej głowie krzyczał strach.  Zamknęłam powieki. Po chwili poczułam chłodny dotyk na policzku i oddech na szyi, który wywoływał dreszcze.  Trwało to wieczność, aż wreszcie odszedł. Wtedy łzy wreszcie odnalazły drogę do wyjścia i popłynęły strumieniem. Już nie czułam się bezpieczna... Daniel odjeżdżał, a On mnie obserwował.  Tylko kim ten "On" był? Rozsądek nic nie powiedział, za to serce krzyczało jak oszalałe, zdenerwowane ignoracją rozsądku.
***
Nie miałam ochoty rozpocząć tego dnia, tak samo jak zwykle, a potem ciągnąć tą ponurą szarość aż do nocy.  Mimo wszystko opuściłam ciepłe łóżko, wciągnęłam na siebie ubrania. Nie miałam ochoty nawet na śniadanie, postanowiłam zaszyć się w swojej sypialni już do końca dnia.  Nie odczuwałam żadnej potrzeby. Chociaż, jednak pojawiła się jedna. Potrzebowałam natychmiastowego wyparowania z tego świata. Nic mi się w nim nie układało. Nie miałam matki, ani przyjaciół. Mój chłopak wyjeżdżał. Śledził mnie ktoś niebezpieczny. Ojciec ze mną nie przebywał. Ryzykowałam życie swoim istnieniem. Byciem tym kimś, kogo nienawidzą istoty nadnaturalne. Byciem Łowcą Wampirów...
***
Godzina mija po godzinie, minuta po minucie, sekunda po sekundzie, a  mój trans, moja ekstaza nie przemija...
***
Godzina mija po godzinie, minuta po minucie, sekunda po sekundzie, a  mój trans, moja ekstaza nie przemija...
***
Godzina mija po godzinie, minuta po minucie, sekunda po sekundzie, a  mój trans, moja ekstaza nie przemija...
 ***
Niebo nabierało granatowej esencji nocy.  Pierwsze, złote iskierki zaczęły pojawiać się na podporze innego świata. Świata Aniołów. Zawsze zastanawiałam się, czy pójdę do nieba. Czy dostanę do niego klucz po tym jak dokonam tysiącu morderstw wampirów? Oni też są ludźmi, tylko że w inny sposób... Podciągnęłam kolana pod brodę. Doskwierała mi już samotność i głód, ale nie potrafiłam zejść na dół.  To było dziwne, niczego nie zrobiłam, a jednak czułam jakiś wstyd. Konkretnie nie było mi dane odczytać swoich uczuć. Niestety, nie byłam ich świadoma...
______________________________________
Przepraszam za to, że takie krótkie gówno pojawia się po tak długiej przerwie, moje postanowienie noworoczne, to poprawienie się w prowadzeniu tego bloga.

2 komentarze:

  1. Świetne, kocham, cudne, piękne < 33 Czekam na nn ; * W wolnej chwili zapraszam do mnie ! ---> http://opowiadanieoonedirection1dlove.blogspot.com/ Pozdrawiam ; * Proponuje pozbyć się weryfikacji obrazkowej ; *

    OdpowiedzUsuń